Dlaczego dane uczniów trzymamy w Unii Europejskiej
Serwery w UE to nie hasło z banera. To decyzja o tym, czyje prawo chroni dane Twoich uczniów — i dlaczego dla nas nie podlega ona negocjacji.
Kiedy uczeń rozwiązuje zadanie w naszej aplikacji, zostawia ślad: imię, klasę, czego nie rozumie, kiedy się uczy. To są wrażliwe dane — często dane dziecka. Pytanie nie brzmi „czy je chronić", tylko „pod czyim prawem".
Lokalizacja serwera to wybór prawa
Dane fizycznie leżą na jakimś dysku, w jakimś kraju. A kraj decyduje, kto może po nie sięgnąć. Trzymając wszystko w Unii Europejskiej, obejmujemy dane uczniów reżimem RODO — najsurowszym powszechnym standardem ochrony prywatności na świecie.
Dziecko nie jest produktem. Jego dane nie są paliwem do reklam ani do trenowania cudzych modeli.
Co to oznacza w praktyce
- Brak transferu poza EOG dla danych osobowych uczniów.
- Minimalizacja — zbieramy tylko to, co potrzebne, żeby produkt działał.
- Prawo do usunięcia — konto znika, dane znikają. Naprawdę.
- Brak sprzedaży danych — nigdy, nikomu. To nie jest nasz model biznesowy.
A co z AI?
To częste i słuszne pytanie. Nasz asystent AI nie uczy się na danych uczniów i nie wysyła ich tam, gdzie mogłyby zostać użyte do trenowania cudzych modeli. Treści przetwarzamy po to, żeby pomóc tu i teraz — a nie po to, żeby je gromadzić.
Dlaczego o tym piszemy
Bo „serwery w UE" zbyt często jest pustym napisem na stronie. Dla nas to konkretna, droższa i trudniejsza decyzja inżynierska — którą podjęliśmy świadomie. Jeśli kiedykolwiek pojawi się „tańsza ścieżka", która oznacza wywiezienie danych dzieci poza UE, odpowiedź jest prosta: nie.